Blog > Komentarze do wpisu
Kurasikku dizasutaa

Wczoraj spektakl w Takarazuce `Ryoma den`, I rewia pod budzacym groze tytulem `Za kurasikku- I love Chopin`. Zabralam ze soba kolege Chrisa, zainteresowanego zywotnie zywotem Sakamoto Ryomy :P Na pewno bylo to dla niego…niezapomniane przezycie. :D

Najsamprzod- wizyta w Quatre Reves, firmowym sklepie. Chris chyba sobie nawet nie zdawal sprawy jaka sensacje wzbudzal, gdy tak sie blakal wsrod polek, niosac grzecznie koszyk, do ktorego co jakis czas cus dorzucalam :P Wielki bialas w stroju hiphopowca, ze sladem zainteresowania na twarzy pilnie szukajacy fajnych fotek Ryomy. Tak czy siak, spektakl mu sie podobal; mi tez, ze wzgledu na swietna role Kashige I wstawki komediowe, ktore byly absolutna perelka nudnawej tak poza tym sztuki. Don`t get me wrong, it`s just….I`m not into this `mastah-daimyo-obmysla-plan-podboju-Japonii-a-pomaga-mu-w-tym-gwardia-evil-leutenantow-ciemnosci-z-ktorych-wszyscy-wygladaja-tak-samo` historical stuff. I tak zalatwilo mnie na dobre 15 minut, jak sie taki daimyo pojawil, uzbrojony w nowinki techniczne (megafon czyly) I w asyscie dwoch czerwonych diablow. Serio, kolesie mieli czerwone peruki po pas, w dobrym stylu Szalonego Shite, a ciuchy jak gwardzisci z `Planety Malp`. Jak sadze- to mieli byc gaijini. -_-` Tak samo, jak burleskowa postac jajecznowlosego jegomoscia, ktory tak wiesniaczyl po japonsku, ze sie uszy w tutki ze zgrozy zwijaly. I to cale `mister siamuraj!`. Argh.

Poczem nastapila rewia.

Przebog. Nigdy…..Nigdy dotad nie sadzilam, ze bede w Takarazuce siedziec jak na mekach, blagajac w duchu, zeby sie jak najszybciej skonczylo. Ni do rytmu, ni do taktu, wsadz se d…palec do kontaktu. Zacznijmy od tego, ze sztuke pod tytulem `I like Chopin` otworzyla….V Symfonia Beethovena! Ha! Zawsze wiedzialam, ze z tych Niemcow to nigdy nic dobrego nie bedzie, szuje, naszego Fredzia oskubali!...On to musi napisal, w malignie pewnie, na swoim francajskim pianinku. Maloz tego, bombardowaly nas straszliwe remixy chopinowskich kawalkow, pociete I poukladane w muzycznego czlowieka-szczeke, troszku preludia, troszku rewolucyjnej- I znow zakropione Ludwiczkiem. O_# Czy nikt im nie powiedzial, ze...tabulatura to nie San Fransisco…?! I te sceny z kosmosu, jakas postac wchodzi, rzuca kilka nostalgicznych tekstow o zyciu Chopina, I znika zwiewnie, po czym- z wigorem wpada KANKAN! O_o  Nastepnie- scena walki na jakims sredniowiecznym zamku, tance ludzikow z antenkami na glowach, I pianista opetywany przez wampira, spiacego w trumnie fortepianu. Dobra, skojarzenie z trumiaszka poprawilo mi odbior calej sceny ;D

Ale- bylo cos, co poza wspaniala rola Kashige, mnie pokrzepilo. Tomu Ranju. Jej glos- to jest marzenie; ona I Mizu Natsuki kaza mi z otucha spogladac w przyszlosc, oby tylko zostaly wlasciwie docenione (どうでしょうね…)

I- na koniec, jednak-sugoi-sukces!! (hehe, parafraza, nie dekapitujcie) :P Chris relacjonowal, co mu sie w rewii podobalo ( to sie nazywa umiejetnosc dostrzegania dobrych stron XD ). Pikacznosc, buchajaca z kazdego detalu scenografii I kostiumow bylaby grozna nawet dla wyjadaczy; dla zoltodzioba- byla zabojcza. Ale Chrisa uwage przykul…`…There was this guy, wearing a red, spider-man`s like costume…`. Przerywam tu. Czy moglby powtorzyc, bo tak jakbym…nie doslyszala. `Well, the guy in this red costume…`. Ha. Haha. HahHAAAA! The GUY, he said, the GUY! Oo, Nyarlathothep-sama, poswiecam ci te dusze, ku czci Mrocznego Pompona! Trafiony-zatopiony, baza-baza, eagle has landed! :DD Slowem- mamy go.

Szkoda, ze taka sztuka na zakonczenie dla Kashige. Swietnie, ze taka rola na jw. Musze co rychlej obejrzec jakas dobra rewie, zeby wydobrzec I pozbyc sie wstretnego posmaku popeliny, jakim mi traci najlzejsze wspomnienie `Za kurasikku`. Still- boszszsz, jak ja chce tam juz wrocic! :D

piątek, 01 grudnia 2006, nonko

Polecane wpisy

  • Yntelygencja.

    Klepałam bez entuzjazmu w komputer, gdy dobiegły mnie słowa, które błyskawicznie przeogniskowały moją uwagę na rozmowę, jaka się toczyła przy biurkach kadr i ks

  • Zegnam bloxa. Czas najwyzszy.

    Oglaszam: wkrotce bede przenosic bloga. Postaram sie uratowac/zachowac, ile sie da. Jedyna rzecz, jakiej sie nie da, to wytrzymywac bez konca fochy i zawieszki,

  • `Thomnas Morgenstern ma wiatry` O_o

    A dzis co? Kolejna ucieszna historyjka z serii `Co S.powiedzial`. Doprawdy jednak, trudno oczekiwac ode mnie czegokolwiek innego, skoro jest on jedyna osoba w f

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: tenel, 80.50.0.*
2006/12/06 11:48:00
Buhaha!
calosciowo!
kawalki ktore widzialam z rewi strasza.
A Mizu...przeciez juz doceniono humpf....
-
2006/12/06 14:23:12
Wybacz zoltodziobowi (xD) ale co znaczy tytul postu? :P
Pozdrowka :)
-
Gość: hospodar, *.nara-edu.ac.jp
2006/12/07 08:36:57
Noroi- no problemo, sama czasem mam problemy z pinglishem :D. A tytul to oczywiscie :` Classic disaster`. wymowione ze wschodnim akcentem, i nie chodzi mi tu o Nowy Jork :D
-
2006/12/09 06:47:53
hahah... xD
CURRENT MOON