Blog > Komentarze do wpisu
Z perspektywy karpia Wigilia to Holokaust...

Swieta I po swietach. Jakby ktos zauwazyl, ze byly, tutaj….Tutaj nie ma swiat tak naprawde. Wtorek np. byl dla mnie po prostu dniem, kiedy po 17 w Nakamura-ya jajka sa w promocji. Malo swiateczna perspektywa, jakkolwiek zmieniajaca sie znaczaco wobec faktu posiadania/nie posiadania cieplego jajka na sniadanie. Siedzac z butelka wina jako wiernym kompanem nocy, wystraszam sie na smierc jakimis durnymi filmami o duchach. Dzis nienawidze Japonczykow- coz, skosow ogolnie- nienawiscia czarna I gorejaca. Przeszlo mi jak tylko udalo mi sie szczesliwie od nich odseparowac w swoim pokoju. Jakis szczegolny powod? Zeby miec ochote powystrzelac te pokraczne, kolebiace sie ohydnie karakany, z ich kretynskim wiecznym wyrazem niezrozumienia na twarzach, ktory stanowi najszczelniejszy skafander izolujacy od porozumienia?...Nie wiem. Po prostu mam ich dosc.

Ktos wychlal moje mleko, a ktos- ukradl parasol. To nie byl dobry dzien, zeby mi sie te rzeczy przytrafily.

Ale spotkanie wigilijne uznam za udane; ludzie sie postarali, naprawde. Wspaniale wrecz sie spisali, przygotowali jedzenie najbardziej zblizone do tradycyjnych odpowiednikow, nawet- choc w wyniku nieporozumienia, ale zawszec- ladnie sie co poniektorzy ubrali. Zabawne- z czworki Polakow troje mialo krawaty ( Gosia wolala korale). Jeszcze ktos uzna, ze u nas taka swiateczna, partyjna tradycja…

Z polskich potraw zaserwowalismy nalesniki z kapusta I grzybami, salatke makaronowa-tunczykowo-kukurydziana, ciasto serowe oraz paczki chipsow I ciasteczek. Byly takie swiateczne specjaly, jak wypalajace podniebienie koreanskie `cus` na patelni, smazona cukinia, kanapki, onigiri, ziemniaki w mundurkach, ciasteczka, znow nalesniki…Wino I sake. Zadnych koled, ku uldze wszystkich. Zraziloby mnie to tak samo, jak rzecz, ktora odkryl Grzechu w malej wnece miedzy domami naprzeciwko Nakamury. Ot, wkleslosc, powstala w wyniku nie przylegania do siebie dwoch domow, zabudowana deskami, kawalkami blachy I strzepami szarej dykty. Na tych dechach- wisial wytlaczany w blasze wizrunek Jezusa, wyjatkowo paskudny, emaliowany, blekitno-bialy. Wneke garnirowaly stosy starych puszek, doniczek I sloikow. Gapilismy sie na to oniemiali. Nie wygladalo mi to na zaden oltarzyk, ale tez z drugiej strony- w jakim celu ktos mialby wieszac w dziurze miedzy domami chrzescijanskie dewocjonalia? Zniesmaczylo mnie to, choc wiadomo, ze daleko mi do religijnej pruderii.

Poniedzialkowe swietowanie przybralo postac swiatecznego obiadu- takoyaki (osmiornica smazona w ciescie), przyrzadzonych w drugim akademiku. Tez owoc morza, czyli prawie jak karp. A zeby dopelnic- nieco z opoznieniem- wigilijnej tradycji rybnej, kupilam sobie puszke rybek w oleju. I tak nie mialam nic innego na chleb, poza upiornie slodkimi resztkami dzemu. Cale swieta niemal spedzilam w akademiku, z powodu ulewnych deszczy, jakie zalewaly Nare, uniemozliwiajac mi jednoczesnie wyjscie po czerwonego Don Simona. Czytalam, ogladalam filmy, naprawde nie w nastroju do spotykania skosow. Ach - oplatek. Podzielilismy sie ze wszystkimi. Ale jestem pewna, ze Koreanki nie wyrzucily z glow slowa `party` na okreslenie tego wieczoru. Co wiecej- jedna starala sie mnie wyciagnac do pubu; `jak juz sobie poswietujemy, zjemy- to chodzmy na impreze!`. ------Nic nie lapia. Nic.

Zblizam sie do polowy butelki. Dobrze. Zasne szybciej moze.

Nawet w przedstawieniach teatralnych przeszkadza mi ich bawienie sie z motywami chrzescijanskimi. Oczywiscie, ma to swoje zrodlo w tym, ze ich nie lubie. I drazni mnie ociezalosc umyslowa, u kazdego, niezalenie od narodowsci. Dobra- u nich bardziej. Tak, ze mam ochote podbiec do Japonca, ktory z entuzjazmem lapie sie za stwarzanie `teorii`, I odebrac mu wszelkie do tego podstawy, jak wyrywa sie kunsztownie wykonane zabawki glupawemu dziecku. Nie baw sie, popsujesz, I jeszcze kogos tym pokaleczysz. Maly idioto ( tak, to nie sa slowa dobrego psychologa, ale na bogow- tu juz elektrowstrzasy nie pomoga, w zwiazku z czym znajduje osobliwa przyjemnosc w nazywaniu symptomow oraz dolegliwosci samej w sobie –jej pelnym, zasluzonym imieniem). Nie oni. To nie ich swiat, nie ich krag kulturowy, nie sa w stanie tego zrozumiec. Obawiam sie jednak, ze nawet dominikanskie metody perswazji by im tego nie wtloczyly do tych krzywych lbow, w ktorych kolacze jedynie, ze chrzescijanstwo ze swoja symbolika jest `gocikku` I `kakkoi`, nalezy zatem je zaliczyc do szerokiego asortymentu gadzetow, ktorymi sie mozna kreowac. Jak Hello Kitty I zlote dzety na obcasach kowbojek. Nawet heretycy z nich najbardziej lichego sortu…

Ale nie myslcie sobie, ze jest mi zle. Ze bylo mi zle w swieta- nie bylo. Jako rzeklamludzie byli swietni. I lubie takoyaki, naprawde.

czwartek, 28 grudnia 2006, nonko

Polecane wpisy

  • Yntelygencja.

    Klepałam bez entuzjazmu w komputer, gdy dobiegły mnie słowa, które błyskawicznie przeogniskowały moją uwagę na rozmowę, jaka się toczyła przy biurkach kadr i ks

  • Zegnam bloxa. Czas najwyzszy.

    Oglaszam: wkrotce bede przenosic bloga. Postaram sie uratowac/zachowac, ile sie da. Jedyna rzecz, jakiej sie nie da, to wytrzymywac bez konca fochy i zawieszki,

  • `Thomnas Morgenstern ma wiatry` O_o

    A dzis co? Kolejna ucieszna historyjka z serii `Co S.powiedzial`. Doprawdy jednak, trudno oczekiwac ode mnie czegokolwiek innego, skoro jest on jedyna osoba w f

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: W., 60.1.123.*
2006/12/28 14:29:14
Poddaj się Ciemnej Stronie Mocy. My mieszkańcy Europy, mamy imperializm we krwi, tylko trzeba mu pozwolić wyrwać się z okowów.
Podążaj za przykładem moim i Mo. i będziemy rządzić galak... Znaczy się skosami :P
-
Gość: maman, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/12/28 14:52:55
A ja nie lubie sasiadow, ktorzy nie zamykaja drzwi od podworka i wieje mi po nogach, pomimo, ze sa biali. I administracji nienawidze- biora pieniadze i wszystko maja w d... .No i jeszcze... dlugoby wymieniac. Na poccieszenie - ty wyjedziesz od skosow, a ja do konca dni moich musze miec do czynienia z baranami w tym pieknym kraju. Pomysl poza tym o Giertychu liczacym uczennice w ciazy ( ostatni hit), o Leperze i ludziach z jego partii molestujacych i gwalcacych pracownice (hit przed swietami) i panu prezydencie chcacym przeprowadzic referendum w sprawie wycofania wojsk z Afganistanu i Iraku, czyli zwalic odpowiedzialnosc na narod ( a za co mu placa jak nie za podejmowanie takich decyzji). Jak widzisz wszedzie to samo, tyle ze tu jest wieksze grono zlorzeczacych i nie kolebia sie.
caluski od kluski
-
2006/12/28 18:24:24
ueeee... to ma maacki...
-
Gość: hospodar, *.nara-edu.ac.jp
2006/12/29 04:24:27
Jednym slowem- ZUO....zaleglo sie na ziemi, jedne jest zolte, inne- zolto-brazowe od solary, sa jednak ludzie, z ktorymi warto wespol w zespol z nim walczyc, podstepem, fortelem i dyskretnie rzucanymi za winkla ostrymi rzeczami. No i zawsze jest jeszczeDon Simon :D
Noroi- dobra macka to smazona macka:DD
-
Gość: siob, 217.153.8.*
2006/12/29 08:53:54
Nie, dobra macka to odkrojona macka. Reszta jest smaczna. :D
-
Gość: siob, 217.153.8.*
2006/12/29 08:56:04
A tak w ogóle to uściski. :)
-
Gość: shin, *.icpnet.pl
2006/12/29 23:18:10
Różowa macka! Jako żywo!
-
Gość: hospodar, *.nara-edu.ac.jp
2006/12/30 08:04:56
Widzisznawet malenkise `pika pika` unoszace sie nad nia zlowieszczo?? To ma MOC *_*
CURRENT MOON