Blog > Komentarze do wpisu
Po Open`erze

Heineken Open`er sie zakonczyl, przy chrzescie tluczonego szkla, ktorym zascielany byl chodnik, i z trzeszczeniem zeber, miazdzonych przez napierajacy do autobusow tlum.
Lubie koncerty. Ale musze czuc, ze jestem na koncercie wlasnie, a nie przed nieco wiekszym odpowiednikiem telewizora, na tylach, w bezpiecznej odleglosci od festiwalowej goraczki. W takim razie...po co w ogole wychodzic z domu, kase wydawac?...
Oczywiscie, trzymam sie z dala od pogo, i przed scena nigdy nie odwazylam sie stanac, bo tam ludzie wpadaja w histerie, no i nigdy nie wiadomo, co zaserwuja akustycy. Z reguly nic dobrego, wibracja z glosnikow przerzyna mostek i miazdzy watpia na krwawa mase.
W tym roku bylo wyjatkowo zdrowo, wywazone basy, decybele znosne, a kolomyja dziala sie pod sama scena, dokad sie nie pchalam.
Ale lubie, kiedy naokolo sa ludzie, ktorzy tez zachowuja sie, jak na koncercie przystalo, a nie - jakby stali na mszy. Zle mi sie kojarzy }:P
Kiedy sie ewidentnie ciesza wystepem, ciesza sie z faktu, ze tam sa, i ta radosc udziela sie wszystkim wokol, niekoniecznie w postaci lokcia wbijanego w bok.
Lubie, kiedy muzycy wciagaja publike do zywszego uczestnictwa w koncercie, czy bedzie to synchroniczne machanie lapami ponad glowami, czy powtarzanie roznych smiesznych dzwiekow za piosenkarzem.
Albo- jak w przypadku wystepu Prodigy- kiedy przy "Smack my bitch up", przy tym przyciszeniu muzyki wypadajacym w drugiej czesci utworu, publicznosc, na polecenie Maxima, przypadla do ziemi, by w poteznym lupnieciu zaraz po kulminacyjnym `Smack my bitch -UP!` wystrzelic w gore jak sprezyna, i rozbouncowac sie na calego, tak, jak powinno to byc przez caly koncert.
Oczywiscie, masa ludzi stala jak kolki. Moze nie rozumieli `po angielskiemu`. A moze uznali, ze sa za dobrzy/za starzy/za sprytni/za dorosli= suma sumarum: za dretwi, zeby sie troche pobawic z zespolem, nie wiem.
Za najciekawsze uwazam i tak wystepy Letko- polskiej grupy trip-hopowej, z fajna, Molvaerowska trabka, i The Ting Tings, gdzie tlumy wylewaly sie z przepelnionego namiotu.
Na wystep Placebo poszlam niejako z obowiazku, i przez szacunek dla grupy ktora sie bardzo gesto przewijala przez moja playliste, i dla ktorej zywie sentyment, choc wystep- jakkolwiek bardzo przyjemny- byl bardzo spokojny.
Lilly Allen dobrze rozbujala publike- a przynajmniej zenska czesc tejze; Kings of Leon- fanka tej grupy nie jestem, ale przyznaje- swietny warsztat, dobre, solidne piosenki. Bardzo przyjemnie sie tego slucha. Tylko dlaczego ich najwiekszym hitem jest najbardziej beznadziejny utwor w calej dotychczasowej tworczosci zespolu?...
Z niewielkim zalem opuscilam ich ostatni utwor, zeby pojsc do namiotu na Ting Tings, gdzie panowala znacznie lepsza kindersztuba, niz przed scena glowna, ale to zauwazylo wiele osob: w tym roku bylo bardzo duzo open`erowych nowicjuszy, do tego bardzo mlodych, widno nieswiadomych, jaki to rodzaj imprezy. Ze to nie zadne Manieczki.
Nastoletnia holota, nie bojmy sie tego powiedziec.
Deptali ludzi, przepychali sie, nie przepraszali, kopnawszy kogos, kto wie- czesc rozdanych ciosow mogla byc nawet celowa.
W namiocie- jakby odsiano czern. Szkoda tylko, ze za mna akurat musialy sie ulokowac fanki brytyjskiego duetu, ktore odstawily recital karaoke.
Znajomosc tekstow rownie imponujaca, co porazajacy byl brak sluchu wannabe-wokalistek.
Ale to tez taka uroda festiwali- spotyka sie rozmaitych ludzi :P

Chcialam oglosic konkurs na imie dla mojego roweru; jest to rowerek typowy prosty, miejski skladaczek o kolach srednicy moze 40 cm max, stary i rozkletany, ale z bagaznikiem, wszystkimi swiatelkami, maly, skrzekliwy i zwrotny.
To tak, zebyscie troche poznali jego charakter,
Na razie nazywam go `Zuzek`, ale jesli ktos zaproponuje jakies fantastycznie pasujace don imie, zostanie przemianowany :) Czekam na propozycje! Zwyciezca bedzie mogl sie karnąć :D
poniedziałek, 06 lipca 2009, nonko

Polecane wpisy

  • Yntelygencja.

    Klepałam bez entuzjazmu w komputer, gdy dobiegły mnie słowa, które błyskawicznie przeogniskowały moją uwagę na rozmowę, jaka się toczyła przy biurkach kadr i ks

  • Zegnam bloxa. Czas najwyzszy.

    Oglaszam: wkrotce bede przenosic bloga. Postaram sie uratowac/zachowac, ile sie da. Jedyna rzecz, jakiej sie nie da, to wytrzymywac bez konca fochy i zawieszki,

  • `Thomnas Morgenstern ma wiatry` O_o

    A dzis co? Kolejna ucieszna historyjka z serii `Co S.powiedzial`. Doprawdy jednak, trudno oczekiwac ode mnie czegokolwiek innego, skoro jest on jedyna osoba w f

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
CURRENT MOON