Blog > Komentarze do wpisu
Kocham pana, panie B.Cristofori

Uff, udało mi się. 

Jak zapewne niektórzy zauważyli, mój blog na kilka dni zbanował wszystkich, ze swoją tworczynią włącznie. Klasyczny motyw, zbuntowany konstrukt... Tacy zawsze prędzej czy później kończą w płonącym młynie. Kiedyś jeszcze przerobię tą historię na pouczającą opowieść wielkiej wartości, tymczasem jednak przezornie zamilknę- była to bowiem bez ochyby interwencja PKP, poruszonego moimi jakże nieprzemyślanymi słowami krytyki.

Zaczęłam już mieć rzuty na czapę, spowodowane brakiem pianina. Stojąc na hali produkcyjnej kątem oka widzę pod ścianami skrzydła fortepianów, niczym sylwetki Paziów Królowej, powiększonych do rozmiarów, uświadamiających człowiekowi,  że przyszedł czas odpłaty za szpilki i szklane gablotki.

W istocie są to oczywiście rozmaite pudła, płachty i plansze do pakowania, spowijania i przekładania pokrowców samochodowych; jest to dla mnie jasne ilekroć spojrzę na nie wprost. Ale ledwo odwrócę głowę- widzę je. Czarne, skryte za płachtami, wszędzie- fortepiany. Ciche, groźne i wyczekujące. ..Dowiedziałam się ostatnio, że Kaszubi ubudowali największy fortepian świata; będzie stać w Szymbarku, robiąc konkurencję kolejnej chlubie Kaszub, czyli domkowi stojącemu do gory fundamentem. Pniemy się śmiele, a nasz kraj przedmiotem zawiści jest palącej. W końcu skończymy w młynie, mówię wam.

Nie wiem, kto będzie na owym lewiatanie grać, poza okazjonalnymi występmi- jak choćby najbliższy, z udziałem Możdżera. To cudo techniki będzie się zajmowało głównie Byciem Chlubą i Cudem Techniki. Piszę o zawiści, ha...Z uporem łupię w rozklekotany syntezator i jednocześnie obliczam, że z ilości materiałów, zużytych na Fortepianillę, można było zbudować dwa normalne instrumenty. Zamiast okazjonalnych fleszy aparatów, klawiszy często dotykałyby conajmniej dwie pary rąk, kilka osob więcej zostałoby uszczęśliwionych możliwością grania na instrumencie doskonałym. Kto wie, może jedna z nich byłaby akurat właścicielem Białego Fortepianu- tak, MOJEGO fortepianu, który tym samym, wobec nieoczekiwanego pojawienia się w życiu dotychczasowego właściciela nowego pupilka, przesunąłby się w tkance rzeczywistości i stanął nieco bliżej bycia naprawdę moim. Żadnego przedmiotu na świecie nie pożądam tak bardzo, aż wstyd przyznać; zdecydowanie nadwątla to moje światłe dążenia ku wyżynom ducha. Srał pies wyżyny, Ja.Chcę.Mój.Fortepian. JUŻ. Pragnę go tak mocno, że niemal czuję, jak to pragnienie bije ode mnie falą, rozbijającą strukturę wszechświata na kwarki, by złożyć ją na nowo, w jakiś nieoczekiwany, ale zapewne straszliwy kształt. Może to się już dzieje, i jutro obudzimy się w pustynnym krajobrazie post-atomowym, którego środkiem będzie kroczyć, depcząc miasta i tratując cywilizacje, Biały Ignaz Bosendorfer, Zguba Narodow...

Podobny do poniższego obrazek - wielkie sale, komnaty, korytarze i buduary, wypełnione fortepianami wszelkich kształtow, szpinetami, fisharmoniami, klawesynami, klawikordami i pianinami- często mi się śni:

All MIIIIINE!....you have to be...Ignaz, widzę cię.

A parę dni temu wprowadziłam niechcący interesującą zmianę do "Sanctusa". Zniechęcona płaskim i bezdusznym dźwiękiem syntezatora, wciskałam jak szalona rozmaite guziczki, łącząc tubę i szklaną harfę, organy i brass ensemble, aż nieoczekiwanie uzyskałam to, że od połowy klawiatury do końca basow przetransponowałam dźwięk całą oktawę w górę. Kiedy zaczęłam grać"Sanctusa", wyszło coś kapitalnego *_* To nie moja kompozycja, więc mogę powiedzieć śmiele: ta nowa wersja jest przepiękna. Już drugi dzień z rzędu chodzę nieprzytomna po pracy, bo w myślach wciąż to gram. Ach, wszechświecie...rozpadaj się szybciej, zarazo.

piątek, 17 grudnia 2010, nonko

Polecane wpisy

  • Yntelygencja.

    Klepałam bez entuzjazmu w komputer, gdy dobiegły mnie słowa, które błyskawicznie przeogniskowały moją uwagę na rozmowę, jaka się toczyła przy biurkach kadr i ks

  • Zegnam bloxa. Czas najwyzszy.

    Oglaszam: wkrotce bede przenosic bloga. Postaram sie uratowac/zachowac, ile sie da. Jedyna rzecz, jakiej sie nie da, to wytrzymywac bez konca fochy i zawieszki,

  • `Thomnas Morgenstern ma wiatry` O_o

    A dzis co? Kolejna ucieszna historyjka z serii `Co S.powiedzial`. Doprawdy jednak, trudno oczekiwac ode mnie czegokolwiek innego, skoro jest on jedyna osoba w f

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
CURRENT MOON